Wszystkie zasoby, jakich potrzebujemy, spoczywają w naszym umyśle, ukryte gdzieś głęboko w świadomości i czekają aby je wydobyć.
Kategorie: Wszystkie | Mniej optymizmu | Tarot | Trochę humoru | Więcej optymizmu | Zarządzanie sobą
RSS

Więcej optymizmu

sobota, 10 maja 2008
„Pisanie to prosta sprawa. Siedzisz tylko i gapisz się w pustą kartkę, aż na czole wystąpi krwawy pot."
sobota, 03 maja 2008
Powiedzenia, przysłowia, cytaty ... przewijają się przez całe nasze życie. A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, za ... no nie za górami, tylko w szkole...
piątek, 18 kwietnia 2008

„Co chcemy robić, powinniśmy zrobić

Wtedy, gdy chcemy, bo to nasze „chcę"

Ulega zmianom, odpływom, odwrotom

Wraz z każdym z naszych słów, gestów, przypadków."

                                               Hamlet Williama Shakespeare'a w tłumaczeniu S. Barańczaka.

Nie jest tak, że codziennie tryskamy energią i humorem, to nasze „chcę" odpływa czasem, bo właśnie sprawy w pracy nie ułożyły się po naszej myśli, ktoś bliski sprawił nam przykrość, a może straciliśmy coś, co było dla nas wartościowe.

Oczywiście nie zamierzam tworzyć tu listy przyczyn takiego stanu, nazwę go „niechcenia" -  z pewnością byłaby długa i nie wyczerpałaby wszystkich możliwości. Życie bowiem jest tak pomysłowe w podsuwaniu nam takich „niespodzianek", że nie sposób ich przewidzieć, a co dopiero wymienić. Ponadto,  „waga" tej samej przyczyny dla różnych osób może być inna, bo „mierzona" własnymi uczuciami i emocjami. Niektórzy rozpaczają nawet po stracie ulubionej zapalniczki ... hm ... no tak ... to ja ... 

Pytanie, co dzieje się wtedy z nami? Czy odpływ naszego „chcę" spowoduje w nas jakieś „spustoszenie"?  

Oby nie,

jednak w trudnych sytuacjach najczęściej odczuwamy smutek, niechęć, przestaje nas cieszyć to, co do niedawna sprawiało nam przyjemność, stajemy się bierni, a nawet apatyczni. Tak naprawdę nie czujemy się z tym dobrze, chcemy zmiany,  potrzebujemy wtedy  jakiegoś impulsu, oczekujemy na zdarzenie, które spowoduje, że odzyskujemy energię, znów czerpiemy  z własnych zasobów, powraca chęć działania wraz z naszym „chcę".

Porażki działają na jednych pobudzająco, na innych obezwładniająco.

Dlaczego jedni mają różne użyteczne pomysły, które udaje im się zrealizować i osiągają to, czego pragną, a inni tkwią w zaklętym kręgu swojego „niechcenia", jak wiewiórki, które drepczą we wnętrzu swojego bębna? Znawca tematu, amerykański profesor psychologii, Martin E. P. Seligman twierdzi, że to  kwestia naszej reakcji na określone wydarzenie, tzw.

„styl wyjaśniania niepowodzeń",

który może być optymistyczny bądź pesymistyczny.

Optymistę, wbrew temu co niektórzy sądzą, spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń, co pesymistę, różnica polega na tym, że optymista znosi to lepiej. Takich ludzi porażka nie zniechęca, trudną sytuację traktują jak chwilowe niepowodzenie, wręcz jak wyzwanie. Nie roztrząsają spraw w kategorii winy i kary, w konsekwencji lepiej radzą sobie w szkole, w pracy, mniej cierpią z powodu różnych dolegliwości, a nawet żyją dłużej - to już wiadomo skąd wzięło się powiedzenie, że

„optymiści żyją dłużej"  :-)

W przypadku pesymisty - niewielkie przeszkody urastają do rozmiarów barier nie do przebycia. W chwili niepowodzenia pesymista powie: „Mam słaby charakter", „To moja wina!", „Nic się nie da zrobić". Pesymista czuje strach, że coś złego się wydarzy nawet wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Zła wiadomość dla pesymistów to taka, że łatwiej poddają się, częściej chorują, niejednokrotnie popadają w depresję,  ale jest i dobra: optymizmu można się nauczyć!

Jak? Pisze o tym wspomniany już Seligman w książce:

Optymizmu można się nauczyć

Tę książkę mam od tak dawna, że mój internet tego nie pamięta... :-) A tak poważnie ... postawy optymistycznego patrzenia na świat  nie należy utożsamiać z oglądaniem świata „przez różowe okulary". Na potwierdzenie przywołam jedno z moich ulubionych, bo zabawnych w moim odczuciu, adekwatnych określeń Seligmana:

„Umiejętności bycia optymistą nie wynosi się
z wesołej szkółki niedzielnej szczęśliwych wydarzeń",

nie chodzi o beztroskie pogwizdywanie czy powtarzanie banałów w stylu: „Keep smiling!", „Jutro będzie lepiej!". Istotne jest to, co myślimy w okolicznościach, jakie stawia przed nami życie, opanowanie specjalnego zestawu technik, które pozwolą ujrzeć własne niepowodzenia w nowym świetle...

...a już po chwili kapryśny los przyśle Ci radosną wiadomość, która zupełnie odmieni Twoje życie...cóż...

„nie ma już nic stałego, oprócz stałych zmian" ... cdn...

El&Ma

piątek, 04 kwietnia 2008
Zdarza się, że w trudnych chwilach, intuicyjnie, wypowiadamy słowa, które zapadły nam w pamięć z różnych powodów; powiedział tak bohater czytanej dawno książki lub filmu, który obejrzeliśmy już 5 razy albo zwyczajnie, pamiętamy jakieś powiedzenie babci. Nieświadomie stosujemy mechanizmy, po których spodziewamy się pomocy.
piątek, 28 marca 2008
To jedna z najpiękniejszych zasad, na jakie trafiłam w trakcie swoich poszukiwań. Kiedy wypowiadam ją po raz kolejny, czuję całą mądrość tkwiącą w tym prostym zdaniu.
wtorek, 25 marca 2008
Słowa te mogłam wypowiedzieć każdego innego dnia, a jednak dopiero dziś jakaś wewnętrzna siła podsunęła mi to absolutnie proste stwierdzenie. Poczułam się taka lekka, szczęśliwa i wolna; wolna od wewnętrznych ograniczeń i barier.
Taraka: sztuki rytualne, symbole, astrologia, szamanizm, Słowianie



kładzenie kart, jasnowidzenie, przepowiadanie, viversum.pl, doradztwo przez telefon,rozmowa gratis



CzaryMary.pl - button 2

Online Casino
Baner partnera />

 

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!

Zobacz inne blogi w BlogFrog.pl

Skopiuj CSS