Wszystkie zasoby, jakich potrzebujemy, spoczywają w naszym umyśle, ukryte gdzieś głęboko w świadomości i czekają aby je wydobyć.
Kategorie: Wszystkie | Mniej optymizmu | Tarot | Trochę humoru | Więcej optymizmu | Zarządzanie sobą
RSS

Zarządzanie sobą

środa, 25 marca 2009

Dziś mija rok od dnia założenia tego bloga! Czy w pierwszą rocznicę wypada jakoś odnieść się do tego wydarzenia? To taki ogólnie przyjęty zwyczaj, że rocznice albo się świętuje albo się podsumowuje: co wydarzyło się dobrego a co złego, co się zmieniło, co osiągnęłam itd.

Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że zbyt dużo chciałabym powiedzieć, w związku
z tym skoncentruję się na odpowiedzi na pytanie: Jaka jestem?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta:  z każdego mojego wpisu można wyczytać jaka jestem, co jest dla mnie ważne, jakie wartości preferuję zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.

Może jednak trudniejsze pytanie?

Już bez  zbędnych objaśnień, proponuję refleksję na temat dylematu...

 

Idę sobie opustoszałą drogą.

Cieszę się powietrzem, słońcem, ptakami

i raduje mnie to, że moje stopy poprowadzą mnie,

którędy one będą chciały.

Na poboczu drogi

spotykam śpiącego niewolnika.

Podchodzę i stwierdzam, że coś mu się śni.

Poprzez jego słowa i gesty zgaduję...

Wiem, co mu się śni:

niewolnikowi śni się, że jest wolny.

Jego twarz wyraża spokój i zadowolenie.

Stawiam sobie pytanie...

Powinienem go obudzić, aby mu powiedzieć, że to tylko sen

i żeby wiedział, że nadal jest niewolnikiem?

A może zostawić go, aby spał tak długo, jak będzie mógł,

ciesząc się choćby w snach

swoją wymarzoną rzeczywistością?

 

Która odpowiedź jest właściwa?

 

To przykład pytania, na które nie ma poprawnej odpowiedzi, bowiem każdy sam musi znaleźć swoją własną. Sami musimy określić i sprecyzować swoje cele, a co najważniejsze podjąć decyzję, tę prawdziwą, która nie pozostawia miejsca na wątpliwości.

 

Moja odpowiedź (czytaj decyzja) brzmi:

Dla mnie kłamstwo jest makabryczną manipulacją.

Toteż gdyby przypadkiem okazało się, że to ja śpię, proszę Cię miły przechodniu:

zbudź mnie!

 

El&Ma

 

sobota, 14 lutego 2009

 

Komercjalizacyjne szaleństwo, wymysł handlowców, zabieg marketingowy, kiczowate serduszka - okazuje się, że o Walentynkach można mówić różnym językiem.

 A miało być tak pięknie... :-)

Przecież reklama, promocje, marketing to pojęcia, które wpisały się na stałe w standardy współczesnego świata. Na co dzień są wszechobecne tak bardzo, że już nie bulwersują, czasem nawet nie zauważamy, że mamy do czynienia ze strategią marketingową.W szczególności dają o sobie znać przy okazji różnych świąt, toteż nie powinny już dziwić.

Komercjalizacja Walentynek nie nakazuje okazywania uczuć wszystkim, nie wymusza na nikim rozdawania prezentów i pocałunków, nie powoduje, że wszystkim rozsyła się buziaczki i serduszka.

Sam wybierasz komu wyznać uczucia, sam wybierasz gdzie, jak i z kim spędzić ten dzień, sam wybierasz prezent dla ukochanej osoby, bo jeśli nie Ty to kto za Ciebie decyduje?

Komercja? Ona podsuwa Ci propozycje, daje wybór. Jeśli kochasz, to wiesz czym obdarować swoją jedyną, a przytulenie również nie zaszkodzi... :-)  Sam nadajesz wartość swojemu uczuciu.

 Jeśli nie chcesz żeby było kiczowate - to nie będzie.

Przecież to Dzień Zakochanych! Otwórz swoje serce! Nie bój się okazywać uczuć!

Przeżyj więc magiczną chwilę, w której odkryjesz  swoją partnerkę na nowo, jakby znów miała 19 lat - to może się nie powtórzyć.

A Twój mężczyzna? Pamiętasz jak w skupieniu naprawiał dla Ciebie komputer, a może to był magnetofon? To wtedy zakochałaś się w nim... 

Więc może byśmy tak najmilszy wpadli na dzień do Tomaszowa...?

 ...jest szansa na replay :-)

 Walentynkowa  El&Ma

 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 

Dziś polecam


 

 Sekrety Prawa Przyciągania 
 

Tylko do 9 marca 2009

„Najpierw ściągnij
i przeczytaj

potem zapłać"

 

Przyciągaj do swojego życia
za sprawą myśli wszystko,
czego pragniesz.

 

Jesteś w stanie stworzyć niesamowity podarunek,
który

pomoże Ci wyrwać
ukochaną osobę
z paszczy szarego życia!

 

środa, 10 grudnia 2008

Chyba nie odkryję Ameryki jeśli stwierdzę, że  w grudniu mamy znacznie więcej obowiązków rodzinnych niż w innym czasie.

A im bliżej do Wigilii, tym bardziej lista spraw do załatwienia się wydłuża.... świąteczne porządki, kłopoty ze znalezieniem odpowiednich prezentów, tłumy w każdym sklepie i niekończące się kolejki do kasy. Nawet zakupy w sklepach internetowych nie rozwiązują wszystkich problemów, bo trzeba odpowiednio wcześniej złożyć zamówienie, szczególnie jeśli chcemy aby  prezent  „dotarł" pod choinkę na 24 grudnia.
Karpia też raczej trudno kupować w sieci...:)

Niepewności świątecznych jest zresztą znacznie więcej. Można by w nieskończoność mnożyć przykłady takich drobnych źródeł stresu, skumulowanych w okolicy Bożego Narodzenia, ale... czy na tym wyłącznie musimy być skoncentrowani?

 

"Święta Bożego Narodzenia są po to, żeby się nauczyć miłości do swoich najbliższych.
Święta Bożego Narodzenia to święta w rodzinie - święta dobrych życzeń" 

ks. Jan Twardowski

 

Tak, Boże Narodzenie to święta szczególne.

Szczerze mówiąc jeszcze wczoraj nie myślałam o radości jaką niosą ze sobą, o wartościach które warto przy ich okazji przypomnieć sobie, choćby dobroć, szczerość, przebaczanie...

Ważne są prezenty, kiedy ich szukamy, myślimy o drugiej osobie. Co sprawi jej radość? Jaki drobiazg do niej pasuje?

Ważne są potrawy, kiedy planujemy zestaw posiłków, myślimy o drugiej osobie. Ja zrobię mazurka bo przecież wszyscy w domu go uwielbiają, mimo że jakby nie pasuje do tych świąt:)

Ważne są zakupy, bo możemy je zrobić np. wspólnie z mężem, nie myśląc o długiej kolejce, pamiętając o... Prawach Marphy'ego:) ------->

Ważne są porządki, bo możemy je robić wspólnie z dzieckiem, pamiętając o stosowaniu humoru i śmiechu nawet wtedy, gdy stłucze się ulubiona filiżanka - skomentuj to z właściwym poczuciem humoru: właśnie zrodził się pomysł na prezent dla mamy i niekoniecznie dopiero na następne święta:)

 

Tak, Boże Narodzenie to święta szczególne.

Pozwalają uświadamiać sobie to, co najważniejsze.

 

Do szerszego rozważenia na te święta przytoczę fragment książki:
Jak wychować szczęśliwe dzieci
Wojciech Eichelberger
w rozmowie  z Anną Mieszczanek

„Nie mamy co liczyć na to, że kiedyś przyjdzie lepszy okres dla dzieci, że spadnie z nieba czas i sposób na to, żeby złapać z dziećmi kontakt. Kontakt musimy mieć na bieżąco, niezależnie od tego, jak jest ciężko.[...]

Nie róbmy sobie i dzieciom złudzeń, że super sprzęt, super ubrania, super wykształcenie przyniosą im szczęście, a rola rodziców sprowadza się tylko do tego aby na to wszystko zarobić. Trzeba tu uchwycić granicę i pamiętać, że czas i uwaga darowana przez rodziców są dla dzieci najważniejszym źródłem siły odporności  i zdolności do kochania na resztę życia.[...]

Często chcemy wierzyć, że rzeczy mogą zapewnić naszym dzieciom szczęście. A rzeczy mogą być tylko źródłem chwilowej radości. Jeśli zapracowujemy się po to, aby dzieciom ofiarować kolejne rzeczy uczymy je tego, że receptą na szczęście jest posiadanie przedmiotów. A to nieprawda.[...]

Deficyt rzeczy sprawia, ze zaczynamy bardziej stawiać na siebie samych. Odkrywamy, że posiadanie lepszych rzeczy wcale nie czyni nas lepszymi, a czasem przeciwnie."

 

I choinka też jest bardzo ważna:)

 

Wielu magicznych chwil na święta życzę wszystkim. 

 A prezent ode mnie? To jest możliwe!

Jeśli wypełnisz formularz na stronie:

EPM@_press,

otrzymasz ode mnie w prezencie w/wym książkę. 

El&Ma

Nie zaśpij na święta. Pomysł na oryginalny prezent!

czwartek, 23 października 2008

Właśnie znalazłam ciekawą prezentację, trafia w bardzo czuły punkt - naszą mentalność cierpiętnika. Okazuje się, że jest kraj, który doświadczył tyle samo cierpień w trakcie wojen światowych co my, a jednak stał się niekwestionowanym liderem w rozwoju społeczeństwa szczęśliwego i ekologicznego.

===>

http://blog.synergia.org.pl/AFF/el316/3/szokujace-wideo-nowa-edukacja-1200-zl-do-wygrania/

 

Dodatkowo polecam

Mówiąc w dwóch słowach - turbo-dopalacz motywacyjny :) 

Pełna wersja jednej z najlepszych książek motywacyjnych dostępnych na polskim rynku - tylko do końca listopada.

Pobierz publikację  Nikodema Marszałka   "Motywacja bez granic"  

    Pozdrawiam

 El&Ma  

Pamiętam kiedy w latach 80 – tych stałam się posiadaczem pierwszego  samochodu! Był to wymarzony, fantastyczny, komfortowy :) … duży fiat. Ileż radości sprawił mi ten zakup – po prostu pełna euforia! Nieistotne były nawet jego widoczne wady. Lewe tylne koło „telepało” mu się podczas jazdy tak, że inni kierowcy wyprzedzając mnie, wykonywali dziwne gesty ręką pokazując, że coś jest „nie tak” z tym moim kołem.

Podczas jednej z takich podróży, moja 3–letnia wówczas córka spytała mnie: mamusiu, czemu oni tak machają do nas? Żeby nie stresować dziecka odpowiedziałam jej: są mili więc tak nas pozdrawiają. Po paru tygodniach zmieniłam jednak ten samochód na „maluszka”. Choć był mniejszy cieszyłam się, że  w tym wszystko działało jak trzeba :).

Po kilku latach, kolejne zmiany, kolejny samochód, nowszy, większy, wygodniejszy, bardziej komfortowy…ale czy radość taka sama?

Czy wraz z upływającym czasem potrafimy cieszyć się tak samo jak kiedyś? Czy jest w nas taka sama radość jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi, młodymi ludźmi …? Czy głośny śmiech i „głupawka” w stanach radości jest dziecinna i nieprofesjonalna?

Bajka dla dzieci zmienia się w bajkę dla dorosłych, gdzie

„…król z bajki to taki, który posiada wielką władzę, wielką fortunę, wspaniały pałac, wszelkie potrawy do dyspozycji, piękne żony i dostęp do tego, do czego chce. I pomimo to nie jest szczęśliwy.”

Odnoszę wrażenie, że jako dorośli, stajemy się coraz bardziej smutni, choć odnosimy sukcesy, pozyskujemy kolejne dobra materialne, choć osiągamy coraz więcej – to cieszyć  się potrafimy coraz mniej. Wkraczamy w zaklęty krąg 99. Wierzymy, że szczęście przyjdzie wtedy, kiedy skompletujemy to, czego nam brak...a ponieważ zawsze czegoś nam brak – kiedy cieszymy się życiem...?


Ale co by się stało,
gdyby nas oświeciło
i nagle zdalibyśmy sobie sprawę,
że nasze dziewięćdziesiąt dziewięć monet
to stuprocentowy skarb.
Że niczego nam nie brak,
że nikt nam niczego nie zabrał,
że numer sto nie jest bardziej okrągły
niż dziewięćdziesiąt dziewięć.
Że to jest jedynie pułapką,
marchewką podstawioną nam pod nos,
abyśmy byli głupcami,
abyśmy ciągnęli wóz
zmęczeni, w złym humorze,
nieszczęśliwi i zrezygnowani.
Pułapką, abyśmy nigdy nie przestali pchać
i aby wszystko trwało tak samo.
Wiecznie tak samo!
Ile by się zmieniło,
gdybyśmy mogli cieszyć się
naszym skarbem, takim jaki jest.

Oto kolejna bajka    ------>

Uwaga!

Uznanie dziewięćdziesięciu dziewięciu za skarb nie oznacza porzucenia własnych zamiarów! Akceptacja to jedno, a rezygnacja to drugie, ale to już inna bajka.

 El&Ma

 

niedziela, 07 września 2008

Jadę samochodem, autostrada, zjazd z autostrady, przede mną zakręty więc ... nóżka z gazu :),  nagle ... chrup, samochód zwalnia ..., stoję. Z lewej strony dwie ciągłe linie, z prawej jedna ciągła, ruch jak cho....  szok, a samochód odmawia współpracy ...

Podobno to pasek rozrządu poszedł, jak mówi fachowiec :),  jednocześnie dodaje, że taki pasek powinno się wymieniać po około 60 tys. km, no nie wiedziałam tego wcześniej ...

Miałam pisać o ostrzeniu piły -  pamiętam! Więc? Co wspólnego ma awaria samochodu z ostrzeniem piły? Ma i to dużo. Kiedy nie wymienisz w odpowiednim momencie jakiejś części w samochodzie - chrupnie i stoisz ... Kiedy żyjemy w biegu, zaabsorbowani wyłącznie pracą,  nie ma czasu na odpoczynek, też nam coś chrupnie w najmniej oczekiwanym momencie.

Tak jak samochód my również potrzebujemy regeneracji, czasu na odnowę i reparację tego co najcenniejsze - siebie samego! Odpocząć, zmienić zajęcie, zająć się czymś innym - to często sposób na naostrzenie naszych narzędzi, naładowanie akumulatorów. Na mnie fantastycznie działa takie wakacyjne ładowanie akumulatorów, szczególnie w jakimś ciepłym kraju :) Wracam wtedy pełna radości, energii i nowych pomysłów, które łatwiej i szybciej udaje się realizować, niż w momencie gdy jestem przemęczona i robię coś na siłę.

 

Próbowałeś kiedyś ukroić coś tępym nożem? Męczysz się tylko dlatego, że nie chce Ci się go naostrzyć. A pamiętasz dowcip o robotniku, który biegał z pustą taczką, bo nie miał czasu jej załadować?


Filozofia OSTRZENIA PIŁY mówi, by regularnie odnawiać się i wzmacniać w czterech podstawowych sferach życia: fizycznej, umysłowej, emocjonalnej i duchowej.  Niezaspokojenie którejkolwiek z nich, prędzej czy później wpływa w znacznym stopniu na ogólne pogorszenie się jakości naszego życia.  


Dlatego tak ważne jest zachowanie równowagi we wszystkich naszych działaniach, w tym przeznaczenie czasu na np. wakacyjny odpoczynek, weekendowy wypad w góry lub nad jezioro, pójście do kina czy teatru, może jakieś regularne ćwiczenia lub pływanie - po prostu ostrzenie piły.

Kształtowanie nawyków takiego modelu życia wymaga na początku  sporych zmian i dyscypliny ale w konsekwencji  przynosi  sporo korzyści i satysfakcji oraz wzbogaca Nasze  życie.


Ostrzenie piły to jeden z nawyków, o którym pisze Stephen R. Covey w książce: 

"7 nawyków skutecznego działania - to biblia współczesnego człowieka. Jeden z najbardziej wpływowych ludzi Ameryki wskazuje, jak - kierując się wewnętrzną uczciwością, poszanowaniem innych, a przede wszystkim świadomością tego, co najważniejsze, doprowadzić do ... twórczych zmian wewnętrznych, kształtowania trwałych relacji z innymi, inspirującego przywództwa na poziomie osobistym, interpersonalnym i menedżerskim..."

Tutaj można zajrzeć do księgarni  ------------->


O ostrzeniu narzędzi pisał również Jorge Bucay -  Argentyńczyk z pochodzenia, jest lekarzem psychiatrą i psychoterapeutą Gestalt. W swojej książce: Pozwól, że Ci opowiem ... Bajki, które nauczyły mnie, jak żyć, opowiada bajki, anegdoty i przypowieści, które mogą służyć każdemu z nas w celu lepszego poznania i zrozumienia siebie, naszych relacji z innymi, naszych lęków, dążeń i pragnień. To jedne z tych historii, które zapadają w pamięć, ponieważ wnoszą do życia coś wartościowego, a przede wszystkim - kryją interesujący morał.

Dziś przepisałam dla Was bajkę: Zawzięty drwal.

http://kaplanka8.blox.pl/resource/Zawziety_drwal.pdf

Jaka będzie następna i kiedy? Pomyślę o tym jutro!
I mam nadzieję, że niekoniecznie wtedy, gdy znów zepsuje mi się samochód :)

 

El&Ma

czwartek, 14 sierpnia 2008

Parę dni temu "wpadła mi w ucho" wiadomość o tym, jak to nasz obecny prezydent usiłował wpłynąć na decyzję pilota samolotu, dotyczącą miejsca lądowania (prezydent zarządził bezpośredni lot do Tbilisi, jednak pilot zdecydował o lądowaniu w Azerbejdżanie). Nie będę tu uprawiać polityki ani dyskutować nad „racjami stron", myślę, że to niekonieczne:). Zachowanie pilota natomiast sprowokowało mnie do rozmyślań o znaczeniu posiadania własnego celu w życiu.
 

Cóż zrobił pilot?

Mimo nacisków, podjął odpowiedzialną decyzję, miał swój cel: względy bezpieczeństwa pasażerów.

Jak odbywa się lot samolotu?

Jego tor jest dokładnie wytyczony, bywa jednak, że różne czynniki (prądy powietrzne, turbulencje, ludzkie pomyłki itd.) spychają samolot z obranego kursu. To właśnie pilot, wykorzystując różne instrumenty, w porozumieniu z wieżami kontrolnymi sprawia, że samolot ląduje w miejscu przeznaczenia.

 

My też czasem zostajemy zepchnięci z obranego kursu,
czasem wydaje się, że lecimy nie po swoim torze.

 

Ludzie różnią się w zakresie uświadamiania sobie własnych celów życiowych. Przypominam sobie (znów film „Forrest Gump" :)), kiedy to bohater, przygnębiony odejściem swojej dziewczyny Jenny, rozpoczyna bieg przez całe Stany Zjednoczone. Po dotarciu do oceanu zawraca i ponownie przebiega cały kraj, aż dociera na zachodnie wybrzeże. Zaintrygowani ludzie pytają go, dlaczego tak biega, a on odpowiada: „Po prostu czuję ochotę do biegania!". Mimo to niektórzy wierzą, że muszą być jakieś głębsze, ukryte powody tego ogromnego wysiłku i biegną za Gumpem.

Każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto posiada bardzo wyraźnie sprecyzowane cele życiowe, w sposób planowy i skuteczny do nich dąży. Są tacy, których określone sytuacje popychają raz w jedną, raz w inną stronę. Bywają też ludzie, którzy po prostu podążają śladem innych, nie zadając sobie nawet trudu sprawdzenia, dokąd dana ścieżka właściwie prowadzi. Wybaczcie ten dziecinny cytat, jednak idealnie odzwierciedla postępowanie wielu ludzi:

 

„W którą stronę mam iść?"- Zapytała Alicja

"To zależy gdzie chcesz iść" - Odpowiedział królik

„Ale ja nie wiem gdzie chcę iść"

„W takim razie co za różnica gdzie pójdziesz"

Lewis Carroll, Przygody Alicji w Krainie Czarów, tłumaczenie M. Słomczyński, Czytelnik, Warszawa 1975

 Może ktoś chce przeczytać? --------->

A zatem, można wędrować przez życie, będąc sterowanym przez „automatycznego pilota", nie znając celu swojej podróży. Można też przejąć ster swojego życia i wiedzieć, dokąd się zmierza, obrać kurs, wyznaczyć cel i zaplanować działania. Wymaga to jednak włączenia procesu myślenia, podejmowania decyzji, oceny sytuacji itp. Czasem potrzebne są drobne korekty, w końcu nie wszystko możemy przewidzieć, jednak nadzieja i determinacja umożliwią nam dotarcie tam, dokąd chcemy. A może właśnie dzięki takiemu podejściu do życia spełnimy po drodze parę swoich marzeń? Czy tam, dokąd podążamy za swoimi celami, nie spełniają się nasze marzenia?

 

„Statystycznie rzecz biorąc spędzamy więcej czasu na planowaniu zabawy sylwestrowej niż na planowaniu kariery zawodowej. Narzeczeni poświęcają więcej uwagi planowaniu wesela niż planowaniu małżeństwa. Nie ma się więc co dziwić, że tyle osób jest niezadowolonych z pracy i że liczba rozwodów wciąż rośnie."

 

Cytat pochodzi z książki „Zaplanuj swoje życie - cele" Wandy Łoskot.

Dzięki niej łatwo, lekko i przyjemnie można uświadomić sobie parę rzeczy. Wiesz już na ten temat wszystko? Polemizowałabym. Ja uczę się od .... lat i nie wiem wszystkiego.

-------> Darmowe wydanie dla chętnych

 

Chwilowo jednak wyjeżdżam „naostrzyć piłę". Osiągnięcie mojego celu wymaga bowiem uzupełnienia zapasów energii, która ostatnio trochę się wyczerpała.
 
A do tematu „piły" jeszcze wrócę:).

 

El&Ma

PS.

À propos  „Alicji...", ileż mądrości tak naprawdę tkwi w bajkach, baśniach i legendach, szkoda tylko, że dopiero z latami umiemy je wyczytać ..., a może dobrze, że w ogóle kiedykolwiek uświadamiamy to sobie.

 

czwartek, 24 lipca 2008

 

„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz” -

jak powiedział Forrest Gump.

 

Kiedy jakiś czas temu poszukiwałam dla siebie impulsu do działania, do jakiejkolwiek zmiany,  trafiłam m.in. na Złote Myśli. Tworzą je ludzie pełni zapału i chęci do zmiany. Ich optymizm jest zaraźliwy. Umożliwiają na swojej stronie dostęp do artykułów i literatury, którą w dużej części można czytać i nie koniecznie zaraz kupować. Jednak żeby znaleźć – trzeba szukać, a jeśli wiemy gdzie – łatwiej i szybciej możemy zmienić swoje życie na lepsze i spokojniejsze, przestajemy roztrząsać problemy dnia codziennego, a zaczynamy widzieć nowy cel w swoim życiu.


Pomyślałam, że pora najwyższa abym tu właśnie napisała o takich miejscach w internecie, które mogą pomóc komuś odnaleźć swój impuls, swój cytat, otworzyć wreszcie to pudełko i wyjąć swoją czekoladkę.


Dlaczego piszę o tym dopiero dziś? Ja też potrzebowałam impulsu, którym dziś właśnie jest oferta Złotych Myśli. Wyjątkowa oferta tworząca możliwość do zmiany, do wzięcia własnego życia w swoje ręce. Są to najlepsze publikacje wydane przez Złote Myśli. Najlepsze, bo motywujące do zmiany, napisane przez ludzi, którzy pokazują jak podjęli wyzwanie zmiany swojego życia na lepsze i odnieśli sukces.

  Pakiet Rozwoju Osobistego

               ElMa       

wtorek, 22 lipca 2008


 

W ostatnim komentarzu do mojego bloga anu_anu napisał/a:

 

 „… chodziło mi raczej o sytuację, w której z góry zakładamy, że nawet jak mąż/żona mnie zdradzi - to związek nasz nadal będzie istniał. Bo obiecaliśmy sobie być razem - aż do śmierci.” 

Po przeczytaniu tego wpisu, zadałam sobie pytanie: właściwie, co to znaczy trwać w związku, który istnieje z powodu obietnicy: razem aż do śmierci? Czy jest to dobry związek, oparty na zaufaniu i autentycznych uczuciach, w którym panuje uczciwa atmosfera? Nie ma potrzeby kontrolowania własnych uczuć i emocji? Wspólnie pokonuje się trudności i przeżywa radości? Jeżeli tak, to warto powiedzieć sobie:

„Każdy związek wpływa od czasu do czasu w swój trójkąt bermudzki.
Nie jest sztuką uciec z tonącego okrętu ani pójść z nim na dno.
Wyczynem jest ten okręt ocalić”
 

Ocalenie to przecież poczucie bezpieczeństwa, które odzyskujemy dzięki pozytywnym relacjom, opierającym się na zasadach wsparcia i szczerości. W takim związku jest miejsce na wolność i kreatywność, które są źródłem rozwoju, wzmacniają wiarę we własne możliwości.

A może są bariery i ograniczenia, które utrudniają osiągnięcie harmonii i zadowolenia, związek oparty jest na rozsądku, a nie na uczuciach, ludzie funkcjonują w nim „jak statki, które mijają się nocą”, wszystkie sposoby porozumienia zawiodły. Czy trwanie w takim związku wyłącznie z powodu przysięgi małżeńskiej daje szczęście? 

Myślę, że jest to jeden z najtrudniejszych ludzkich dylematów. Nie ma bowiem jednoznacznej odpowiedzi, nie ma uniwersalnego sposobu ani złotego środka. Znów okazuje się, że jak w większości życiowych kłopotów, nie ma białego i czarnego, trzeba poszukiwać własnego odcienia w palecie barw. Przecież każda sytuacja jest inna jak ludzie są różni, różne są priorytety i wartości, którymi kierują się w życiu.

 

Dla mnie najważniejsza  jest autentyczność, aby nie zgubić samego siebie, swojego poczucia godności, mieć świadomość swojej wartości.

A uczucia?

 

Uczucia należy pielęgnować jak coś najcenniejszego w życiu, pod warunkiem, że chcą tego dwie osoby, bo do miłości nikogo nie można zmusić.

 El&Ma

 

sobota, 14 czerwca 2008

„Zmień swoje nastawienie do życia" - słyszymy wielokrotnie, ale czy tak naprawdę jest to możliwe? Oczywiście zdarza się, że ewoluuje z upływem czasu, rozwijamy się przecież,  poznajemy np. różne techniki zmiany naszego nastawienia z negatywnego na pozytywne. Okazuje się jednak, że to co w nas autentyczne jest niezmienne w swoich podstawach.  

Ta nasza autentyczność, nastawienie wobec życia, ludzi i otaczających zjawisk jest naszym podejściem do życia, do ludzi,  to przekonanie wpisane w mięśnie, umysł i charakter, modyfikowane w efekcie doświadczeń. W przeciwieństwie do emocji, nastawienie zmienia się rzadko,  powiedziałabym, że jest jak dobrze uszyty kostium - choć od czasu do czasu trzeba coś poprawić, jest to ciągle ten sam kostium.

Autentyczność jest nierozerwalnie związana z uczuciem, kiedy nie jesteśmy autentycznymi, hamujemy własne uczucia, jesteśmy nieuczciwi, nieprawdziwi, nieobecni, nieszczerzy.

Co czujesz, gdy nie jesteś sobą?

Zdarzyło Ci się, że musisz coś negować w sobie?

Coś się dzieje między Tobą, a Twoim ukochanym, matką, kimś bliskim, nieważne, dzieje się coś, co budzi wielkie emocje, ale musisz okłamywać się, udawać, że tak naprawdę nic się nie dzieje. Ktoś w rodzinie pije, ale wszyscy temu zaprzeczają. W Twoim salonie panoszy się nosorożec, ale Ty musisz udawać, że go nie widzisz.

Podoba mi się sposób, w jaki ujęła istotę szczerości wobec siebie piosenkarka, Judy Garland:

 „Zawsze należy być swoją własną wersją,

nie wersją kogoś innego, jakby z drugiej ręki"

Tylko wtedy masz pewność, że ktoś kocha właśnie Ciebie, za to jaki jesteś 

 i nie próbuje ubierać Cię w kostium, który do Ciebie nie pasuje.

Typowym przykładem naszego nastawienia do ludzi jest stosunek do przyjaźni.

Wybierasz na przyjaciół wszystkich, którzy Cię akceptują? A może uważasz, że lepiej  przez jakiś czas nie mieć przyjaciół, niż mieć złych przyjaciół?

Wszystkie swoje koleżanki nazywasz przyjaciółkami? A może masz kłopoty z zawieraniem przyjaźni?

Nastawienie do przyjaźni jest jednym z moich niezmiennych przekonań, które w dużym stopniu krystalizowało się pod wpływem lektury „Ani z Zielonego Wzgórza". Uczucie przyjaźni  traktuję bardzo głęboko i poważnie. Czasem może zbyt głęboko, bo wtedy tak bardzo boli rana zadana przez kogoś, kogo uważa się za przyjaciela. Wiem jak ważne jest, kogo spotykamy na swojej drodze. Są tacy, którzy odciskają piętno na całe życie. Bogactwem i wielkim darem jest spotkać kogoś, kto jest drogowskazem, autorytetem. I nie ma znaczenia czy spotykasz się ze swoim przyjacielem codziennie, raz w tygodniu, czy może raz na parę lat. W prawdziwej przyjaźni nie ma zdrady. W przyjaźni nie ma przerwy. Czasem tylko przez kilka lat nie uda się spotkać.

 „Sądzę, że jeżeli ktoś dla przyjaźni musi spotykać się minimum dwa razy w tygodniu,

 to myli jakieś inne uczucie"

To słowa mojej przyjaciółki Ani, z którą nie widuję się czasami parę lat, a znamy się od 1980 roku! Nigdy nie robiłyśmy sobie wyrzutów z tego powodu. Powiedziałabym raczej, że nasza przyjaźń dojrzewa z latami. I jest to uczucie  autentyczne, nie udawane. Dwa lata temu odkryłyśmy nawet, że potrzebę kontaktu ze sobą wyczuwamy w jakiś magiczny, telepatyczny sposób.

W moim życiu niewiele jest osób, które z pełną świadomością nazywam przyjaciółmi.  Miałam jednak szczęście do ludzi, którzy potrafili mnie motywować i wspierać, pomagali zwalczać kompleksy i odkrywać mocne strony. A może to moje nastawienie powodowało, że takich właśnie spotykałam?

A jakie jest Twoje nastawienie do przyjaźni? Jakie masz doświadczenia?

Czy miałeś kiedyś przyjaciół,  którzy rzadko dotrzymywali słowa? Obiecywali, że do Ciebie zadzwonią i nie dzwonili, mówili, że zabiorą Cię na wycieczkę i zapominali o tym. Po jakimś czasie przestajesz im ufać. Ich zapewnienia już nic nie znaczą. A może po prostu mają inne nastawienie? Może podobne do któregoś z tych?

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać"

Antoine de Saint-Exupéry

„Człowiek nie ma przyjaciół. Przyjaciół ma tylko powodzenie"

Napoleon Bonaparte

„Kobieta staje się przyjacielem mężczyzny według następującej kolejności: najpierw kompani, później kochankowie, a następnie tylko przyjaciele"

Antoni Czechow

„Żegnając przyjaciela, nie płacz, ponieważ jego nieobecność ukaże ci to, co najbardziej w nim kochasz"

Khalil Gidran

 Tym razem zostawię to bez komentarza. 

 El&Ma 

PS.

Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że dla mnie najcenniejsze i najpiękniejsze jest to pierwsze...

 

 
1 , 2
Taraka: sztuki rytualne, symbole, astrologia, szamanizm, Słowianie



kładzenie kart, jasnowidzenie, przepowiadanie, viversum.pl, doradztwo przez telefon,rozmowa gratis



CzaryMary.pl - button 2

Online Casino
Baner partnera />

 

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!

Zobacz inne blogi w BlogFrog.pl

Skopiuj CSS